# Rasa: Dhampir # Pozycja: Czlonek rodziny królewskiej # Dar: Za pomocą dotyku, nagina wolę, stale zmienia coś w umyśle, widzi myśli. # Klan: Volturi # Wiek: 290 # Orientacja: Bi # Stan cywilny: Zamezna # Kocham: Demetri Volturi # Partner/ka: Demetri Sila: 4 Szybkosc: 5 Inteligencja: 7
Dołączyła: 08 Maj 2010 Posty: 2794
Wysłany: 2010-08-27, 18:16 27 sierpnia.
Po dość długim locie, wkońcu znalazłam się wraz z Caroline i Tomem u nich w domu. Odstwiłam walizki, w sypialni rodziców, przechodząc do salonu, i siadając na zniszczonej kanapie. Caroline stała w kuchni i wstawiała wodę na herbatę czy kawę.
-Nicole, kochana, czy napijesz się....och. Zapomniałam, wybacz.
Zaśmiała się, a na moich ustach pojawił się uśmiech. Tom jeszcze nie wszedł na górę. Czułam się trochę dziwnie mając 2 rodziny, jednak to, że poznałam Caroline i Tom'a, nie zmieniało faktu iż moją prawdziwą rodziną, nadal będą Aro i Su. I miałam nadzieje że moi biologiczni rodzice zdają sobie z tego sprawę.
-Wiesz co, Caroline? Przypominasz mi pewną osobę. Tylko nie mogę sobie przypomnieć kogo. Masz takie same rysy twarzy...jak ten ktoś.
Zaczęłam wkońcu ten temat.
-Naprawdę? Oh, to miło.
Usmiechneła się wychodząc z kuchni i siadajac obok mnie.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze że porozmawiałam z twoja rodziną, to był dla mnie wielki zaszczyt.
Powiedziała, a ja machnęłam ręką. Caroline ziewneła, dokłądnie wtedy kiedy Tom wszedł do mieszkania, i usiadł obok niej.
-Jesteś śpiąca?
Spytałam jednocześnie z Tomem, na co wybuchlismy oboje śmiechem.
-Idź się połóż. Ja może załapię się na jkieś wyścigi w tv.
Wzruszyłam ramionami.
-No, chodźmy kotku. Dochodzi 2 w nooooo.....
Nie dokończył Tom bo wszytsko przerwało mu ogromne ziewnięcie.
Caroline zaśmiała się i wstała.
-A więc, wybacz, i czuj się jak u siebie.
Caroline pocałowała mnie w czoło, zgaszając jeszcze czajnik, i wychodząc z pokoju, Tom uczynił to samo. słyszałam jeszcze szelesty materiałów, i ich cichą rozmowę. Po chwili, ich oddechy wyrównały się, i wiedziałam że zasneli. Cicho, opadłam na poduszki, i włączyłam tv. że nic ciekawego nie leciało w telewizji, to nie była żadna nowość. Czekając aż skończą się relkamy, zaczełam bawić się telefonem. Napisałam sms'a do Dema. Tęskniłam za nim, ale jednocześnie miałam nadzieje że tata nie wymyśli mu żadnej kolejnej misji. Ktora mogła by się skończyć tak jak ostatnia. Przypominając sobie twarz Demetriego, przypomniałam sobie twarz Caroline. Mieli takie same rysy twarzy. Przypatrywałam się tym twarzą, jeszcze przez jakiś czas. Nie, no kurde, Co ja odwalałam? Zwykły zbieg okoliczności i tyle. Pokręciłąm głową i zamknęłam oczy, wskakujac pod pościel.
Po niemiłosiernie długiej nocy, w końcu Caroline i Tom wstali, przyszykowali się do wyjśćia, i wyszli nie odzywając się do mnie ani słowem. To było strasznie dziwne. Gdy wyszli zamknęłam za nimi drzwi. Postanowiłam troche przegrzebać ich rzeczy. Weszłam do ich sypialni, po raz pierwszy, w swoim życiu. Była pomalowana na kolor żólty, na podłodze leżał materac a pod ścianą na przecwiko materaca, stał ogromny mebel, wypchany po brzegi. Nie miał żadnych dzwiczek. Była to poprostu jakaś półka. Na samym oole były jakies koszyczki i kartoniki, postaniwłam zacząc od tego. W pierwszym znalazłam żeczy do szycia, takie jak igły, nici, i tak dalej. W drugim jakieś materiały. W trzecim drobną i tanią biżuterię. Czwarty i ostatni był strasznie ciężki. Gdy go otworzyłam w środku ujrzałam masę papierów. W większości, to były jakieś listy do Tom'a i Caroline, oraz rachunki, ale nagle natknęłam się na jakąś, starą, już nawet pożółta kartkę złożoną kilkanascie razy, ale i tak była w formacie A4. Wyjełam ją, bo intuicja, podpowiadała mi, że może być dla mnie ważna. Gdy tylko odstawiłam karton na miejsce, i upewniłam się, że wszystko jest, tak jak było, usłyszałam trzask drzwi na klatce schodowej, i głośne kroki, oraz oddechy rodziców. Szybko wziełam kartkę i schowałam ją w swoijej walizsce. Teraz nie miałam szans jej przejrzeć. Otworzyłam im drzwi i wpusciłam do środka.
-Caroline, Tom....ja muszę wracać do domu.
Oswiadczyłam poważnie, coś czułam ze muszę wrócic. Biorąc swoje żeczy zostawiłam zaskoczonych rodziców samych w mieszkaniu.
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum